Igor Paixão został wybrany Piłkarzem Miesiąca marca. Skrzydłowy Feyenoordu prezentuje w ostatnich tygodniach znakomitą formę, a jego rosnąca pewność siebie widoczna jest zarówno na boisku, jak i poza nim. W piątkowe popołudnie Brazylijczyk udzielił obszernego wywiadu, w którym opowiedział o swoim dynamicznym rozwoju w barwach Feyenoordu, życiu w Rotterdamie oraz planach na przyszłość — choć sam przyznaje, że przyszłość wciąż pozostaje dla niego zagadką.
– To pierwszy raz, kiedy zostałem uhonorowany tą nagrodą – przyznał 24-letni lewoskrzydłowy z uśmiechem. – Trafi teraz do mojej kolekcji w domu. Mam już sporo trofeów, ale to wyróżnienie ma dla mnie wyjątkowe znaczenie. Ten rok to bezprecedensowy okres w mojej karierze – rozwijam się właściwie w każdym aspekcie: zdobywam bramki, asystuję, zapisuję kolejne rozdziały w historii Feyenoordu. Czuję, że naprawdę zrobiłem krok naprzód.
Paixão notuje swój najlepszy sezon w barwach klubu z Rotterdamu. Na jego koncie jest już czternaście bramek i trzynaście asyst – liczby, które robią wrażenie nawet na najbardziej wymagających obserwatorach.
– Chcę utrzymać ten wysoki poziom. Moim celem jest osiągnięcie maksimum swoich możliwości i powtarzanie tego poziomu w każdym meczu i w każdej rozgrywce. Na szczęście jestem w dobrej dyspozycji fizycznej i mam nadzieję, że ominą mnie kontuzje. Chcę dalej dawać z siebie wszystko i sprawiać radość kibicom – podkreśla Brazylijczyk.
Ogromny wpływ na formę Paixão ma zmiana na stanowisku trenera. Robin van Persie, legenda Feyenoordu i reprezentacji Holandii, pełni obecnie rolę szkoleniowca i zdołał zbudować silną relację z zawodnikami – w tym z Igorem.
– Mówiłem już w jednym z wcześniejszych wywiadów: Van Persie to człowiek pełen pasji i chęci zwyciężania. To właśnie dlatego uważam, że razem tworzymy idealne połączenie. Cały zespół – piłkarze, sztab, wszyscy – mamy jeden wspólny cel. Ciężko pracujemy, uczymy się od trenera i czerpiemy z jego ogromnego doświadczenia. On sam wie, co znaczy być na szczycie, bo sam tam był. Jesteśmy mu za to wdzięczni.
Dla samego Paixão trenowanie pod okiem Van Persiego jest czymś wyjątkowym – niemalże surrealistycznym. – Moi znajomi w Brazylii nie mogli uwierzyć, że moim trenerem został Van Persie. Ja sam też byłem zaskoczony. Trudno było w to uwierzyć – mówi z uśmiechem. – A jednak, codziennie mam okazję trenować z człowiekiem, którego kiedyś oglądałem w telewizji. To niezwykle zaangażowany szkoleniowiec. Czuję, że razem jeszcze wiele osiągniemy.
Ogromną rolę w życiu Paixão odgrywa jego rodzina – zwłaszcza ojciec, który stara się dzielić czas między Brazylię a Holandię.
– Tata jest ze mną przez trzy miesiące, potem wraca do Brazylii na kolejne trzy. Przyznam szczerze, że trudno mi być samemu. Pochodzę z bardzo dużej rodziny, zawsze byliśmy razem, wspieraliśmy się. Samotność bywa wyzwaniem, ale daję sobie radę. Myślę, że na boisku widać, że wszystko układa się dobrze.
Nazwisko Paixão coraz częściej pojawia się w kontekście transferów. Zainteresowanie ze strony klubów takich jak SSC Napoli czy Atalanta Bergamo nie jest tajemnicą. Sam zawodnik zachowuje jednak spokój.
– Na razie skupiam się wyłącznie na tym, co tu i teraz. Chcę dobrze zakończyć sezon, uszczęśliwić naszych kibiców i dawać z siebie maksimum. A co będzie dalej? To zostawiam Bogu. Mam zaufanie do moich agentów i władz klubu. Wierzę, że wspólnie podejmiemy najlepszą decyzję dla mojej przyszłości – podsumowuje.
Wyświetl ten post na Instagramie
Komentarze (0)