Ruben Schaken nie kryje dumy z decyzji swojego syna, który postanowił dołączyć do akademii Feyenoordu. Sam były skrzydłowy rozegrał dla rotterdamskiego klubu 136 spotkań i ma nadzieję, że jego syn, Jerayno Schaken, pewnego dnia osiągnie podobny wynik. W podcaście De Klank 42-letni Schaken opowiedział o rozwoju 15-letniego talentu i jego dalszej ścieżce piłkarskiej.
— Ma piętnaście lat i ostatni sezon spędził w drużynie U-17 Heerenveen — rozpoczął Schaken w rozmowie z Feyenoord ONE. — Od przyszłego roku będzie grał w Feyenoordzie w zespole do lat 17. To dla niego duża zaleta, bo przez ostatni rok rywalizował już na tym poziomie i zdołał nabrać doświadczenia. W Feyenoordzie podjęto decyzję, że najpierw powinien zaaklimatyzować się w klubie, ale jednocześnie trenować z drużyną U-19, aby podnosić swoje umiejętności. Moim zdaniem jest już gotowy na ten krok. Widzę, jak rywalizuje z zawodnikami z zespołu U-19 i radzi sobie z tym bez problemu. Jeśli będzie się dobrze prezentował, jego rozwój przyspieszy, a klub zaproponuje mu kolejne wyzwania.
Młody Jerayno wzbudził zainteresowanie czołowych holenderskich klubów, co dało mu szeroki wybór ścieżki kariery. — Nie chciałem podejmować decyzji za niego, ale nie ukrywam, że miałem nadzieję, iż wybierze Feyenoord. Miał cztery trzyletnie oferty – z Ajaksu, PSV, Feyenoordu i Heerenveen. Liczyłem, że to właśnie Feyenoord zaproponuje mu najlepsze warunki do rozwoju, i tak się stało — przyznał Ruben.
Feyenoord zmienił się nie do poznania
Schaken doskonale pamięta czasy, gdy grał w Feyenoordzie i klub borykał się z ogromnymi problemami finansowymi oraz przestarzałą infrastrukturą akademii. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. — Kiedy przyjechaliśmy na Varkenoord, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Obiekty są teraz na światowym poziomie. Jerayno też był pod ogromnym wrażeniem — wspomina.
Podczas jednej z wizyt towarzyszył im Gaston Taument, były piłkarz Feyenoordu, który pełnił rolę trenera młodzieży. — Gaston był moim trenerem, gdy grałem w pierwszej drużynie. Teraz odwiedził Jerayno w Heerenveen i oglądał jego mecz. Stałem obok niego i słyszałem same pochwały pod adresem mojego syna. Powiedział mi wtedy: 'Nie mogę się doczekać, żeby z nim pracować'. To dla mnie szczególne, bo Taument pomógł mi zrobić ostatni krok w karierze, a teraz ma szansę pomóc mojemu synowi — podkreślił Schaken.
"De Kuip to coś zupełnie innego niż Arena"
Jerayno mógł trafić do Ajaksu, PSV lub pozostać w Heerenveen, ale ostatecznie wybrał Feyenoord. Ruben nie ukrywa, że próbował go do tego przekonać. — Powiedziałem mu: 'Historia Feyenoordu mówi sama za siebie'. Poza tym De Kuip to naprawdę coś zupełnie innego niż Johan Cruijff Arena. Myślę, że to trochę na niego wpłynęło. Ostateczna decyzja należała jednak do niego i sam jej broni. Zna wielu chłopaków z akademii Feyenoordu, np. Tima de Koninga czy Jivayno Zinhagela, z którym przez sześć lat grał w Amsterdamie. Zanim podjął decyzję, zadzwonił do nich, żeby zapytać, jak wygląda życie w klubie — zdradził były piłkarz.
Ruben Schaken przyznał również, że obecnie większą radość sprawia mu obserwowanie kariery swoich synów niż wspominanie własnych boiskowych osiągnięć. — Uwielbiam to. Jerayno zamieszka w Rotterdamie i będzie uczęszczał do szkoły w mieście. Wszystko zostało dobrze zorganizowane, a Ricky van Haren zadbał o każdy szczegół. Jeśli tylko Jerayno będzie rzadziej bywał w Club Vie, niż ja kiedyś, to wszystko będzie w porządku — dodał ze śmiechem Schaken.
Komentarze (0)