Fortuna Sittard

Eredivisie
Fortuna Sittard Stadion

Sob

12.04

16:30

AZ Alkmaar

Eredivisie
AFAS Stadion

Sob

05.04

16:30

0:1

Schaken: Nazywają to Kuipvrees – i ja to miałem

05.04.2025 11:17; DamianM, 0 komentarzy, Foto @ Feyenoord.nl / Źródło: FR12.nl

Ruben Schaken z dumą wspomina lata spędzone w Feyenoordzie. Były prawoskrzydłowy trafił do klubu z VVV-Venlo latem 2010 roku. Rotterdamczycy przechodzili wówczas trudny okres – klub zmagał się z zadłużeniem sięgającym czterdziestu milionów euro, a wyniki sportowe pozostawiały wiele do życzenia.

– Muszę być szczery, mój pierwszy rok w Feyenoordzie był naprawdę trudny – przyznaje 42-letni dziś Schaken w podcaście De Klank Van. – To fantastyczny klub z ogromną historią, ale początki nie były łatwe, zwłaszcza że miałem za sobą przeszłość związaną z Ajaksem. Wielu kibiców mi to wypominało. Słyszałem różne wyzwiska – i to jeszcze zanim wszedłem na boisko.

Zawodnik wspomina, że najczęściej dochodziło do tego już podczas rozgrzewki. – Zaczynałem jako gracz podstawowego składu, ale szybko znalazłem się na ławce rezerwowych. Trudno było się z tym pogodzić. Kiedy wychodziłem się rozgrzewać po prawej stronie boiska, czasem musiałem dochodzić aż do chorągiewki narożnej – z każdym krokiem starałem się być dalej od trybun, żeby nie słyszeć tego wszystkiego. Bolało, zwłaszcza że to kibice twojego klubu cię obrażają – wspomina z goryczą.

Mimo początkowych trudności Schaken szybko postanowił, że udowodni swoją wartość. – Najpierw był ból, potem pojawiła się motywacja, by coś zmienić. Muszę przyznać, że niektóre z tych obelg naprawdę mnie załamały. „Wypełniacz kieszeni”, „pizda z Amsterdamu”, „spadaj do 020”, „siedź, i tak nie wejdziesz” – mówi Schaken. – Dziś można się z tego śmiać, ale wtedy trafiało to prosto w serce. Psychicznie było mi ciężko. Nazywają to Kuipvrees (Presja de Kuip, red.) – i tak, ja to miałem.

Jak sam mówi, był piłkarzem, który bazował na dryblingach, szybkości i akcjach ofensywnych – ale presja otoczenia zaczęła odbijać się na jego grze. – W pewnym momencie zupełnie to zatraciłem. Sam siebie ograniczałem. Wiedziałem, że muszę coś zmienić, inaczej się rozsypię – opowiada. Pomogła mu... kontuzja. Paradoksalnie to właśnie wtedy wszystko zaczęło się układać. Klub przeszedł transformację – Ronald Koeman został nowym trenerem, a Martin van Geel objął stanowisko dyrektora technicznego.

– Dali mi miesiąc. Miałem pokazać, czy zasługuję na miejsce w zespole, czy jednak powinienem zostać wypożyczony – wspomina Schaken. Swoją szansę wykorzystał. Szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i stał się ważną postacią w drużynie Koemana.

– Podczas mojego drugiego występu jako rezerwowego w meczu z Heraclesem zdobyłem bramkę. Ostatecznie zapisano ją jako asystę, bo piłka odbiła się od bramkarza, ale dla mnie to był przełomowy moment. Od tamtej pory grałem u Koemana przez prawie trzy lata jako zawodnik pierwszego składu.

Zapytany o najpiękniejszy moment w barwach Feyenoordu, Schaken nie ma wątpliwości: – To był sezon, w którym wróciliśmy po meczu z Heerenveen i zajęliśmy drugie miejsce. Normalnie nie świętuje się srebra, ale wtedy to naprawdę miało znaczenie. Jeśli spojrzeć, skąd zaczynaliśmy – z problemami finansowymi, bez wielkich nazwisk – to był ogromny sukces. Ajax i PSV miały potężne budżety, a my budowaliśmy drużynę na bazie młodych talentów. Przyszedłem z VVV do Feyenoordu, a obok mnie grali chłopcy mający 18, 19, 20 lat. Musieli się przyzwyczaić do poziomu i intensywności, ale już wtedy widać było, że mają wielki potencjał.

Schaken z uznaniem wspomina codzienną rywalizację na treningach, która pomogła mu rozwinąć się jako piłkarz. – Naprawdę zobaczyłem, co to znaczy grać na najwyższym poziomie. Praktycznie codziennie rywalizowałem z Bruno Martins-Indim. Byliśmy bliskimi przyjaciółmi, ale na boisku nie było taryfy ulgowej. Nie rozmawialiśmy na treningach – on był ekstremalny, w pozytywnym sensie. Często kończyłem na ziemi po jego wślizgach. Mówił wtedy: „Trenuję tak, jak gram”. I miał rację. W końcu sam zrozumiałem, że muszę się podnieść na wyższy poziom.

Komentarze (0)

Wyniki 28. kolejka

Gospodarz

Gość

SC Heerenveen

3 - 1

Willem II Tilburg

AZ Alkmaar

0 - 1

Feyenoord Rotterdam

FC Twente

1 - 1

Fortuna Sittard

FC Groningen

1 - 3

PSV Eindhoven

Almere City FC

? - ?

PEC Zwolle

RKC Waalwijk

? - ?

Heracles Almelo

Sparta Rotterdam

? - ?

NEC Nijmegen

Go Ahead Eagles

? - ?

FC Utrecht

Ajax Amsterdam

? - ?

NAC Breda

Zdjęcie Tygodnia

30 marca-6 kwietnia

Feyenoord dopisał kolejne 3 punkty, po wygranej 4-1 z FC Groningen.

Video

Feyenoord 4-1 FC Groningen

Feyenoord odniósł zasłużone zwycięstwo z FC Groningen.

Live chat

DamianM

I po lm idą skubani ;)

Gość

*na 54

Gość

W Lyonie na 52 gole 32 strzelili wychowankowie.

DamianM

Milan 2-2, ale na fazie rywale Gimeneza strzelają:)

Gość

Groningen co za nieprzydatne cieniasy

DamianM

No groningen nie dało rady, cóż trudno. No to jutro Team GAE i umacniamy sie na 3 miejscu.

DamianM

200 pęknie w tym sezonie, co? Ile meczów? ze 6-7?

Gość

Lacazette gol numer 196 dla Lyonu.

Gość

groningen 1 gol dopełni dobry dzień.

DamianM

Patrzcie na to: 8 – Zawodnik Fortuny Sittard Rodrigo Guth został pierwszym graczem w tym stuleciu, który strzelił osiem kolejnych
goli w Eredivisie głową.

DamianM

No pewnie, że nie

Gość

Damian ten abraham wcale gorszy od niego nie jest.

DamianM

ten Luciano Valente widzę nieźle pchany do Feyenoordu. Nie znam go, ale sądząc po komentarzach, może być fajną opcją

DamianM

sie jeszcze okaże, że Abraham na stałe posadzi na ławce santiego

Gość

milan 1-2 O_O

Gość

barca 1-0

DamianM

w 2 minucie, matkoo

Gość

Lyon już też w ryj - ale z lille to oni 8 na 10 meczów przerżną więc nic dziwnego.

DamianM

ale to jest banda w obronie, akurat oglądam sporo milanu bo często na eleven jest, to wygląda to naprawdę fatalnie, zlepek nazwisk

Gość

jakie noty :D wszyscy na czerwono prócz reijndersa, kapitana ameryki i abrahama.

Uczestnicząc w rozmowach na Live Chat potwierdzasz, że zapoznałeś się i akceptujesz jego regulamin.